Wawel – królewskie duchy i czarny pies
Spacer po nawiedzonych miejscach Krakowa warto rozpocząć od Wawelu, serca polskiej historii i polityki. To właśnie na wzgórzu wawelskim, według przekazów, straszy duch królowej Bony Sforzy. Włoszka, oskarżana o trucie przeciwników politycznych, po śmierci miała błąkać się po komnatach Zamku Królewskiego, a jej widok zwiastować nieszczęścia. Inna legenda mówi o czarnym psie, który pojawia się w nocy na dziedzińcu wawelskim – to podobno dusza jednego z kasztelanów, który zaprzedał duszę diabłu. Miejscowi twierdzą, że gdy pies trzykrotnie obiegnie zamek, w mieście wybuchnie pożar.
Do najbardziej intrygujących opowieści należy ta o duchu Stanisława Szczepanowskiego, biskupa zamordowanego na rozkaz króla Bolesława Śmiałego. Jego widmo ma ukazywać się w krypcie katedry wawelskiej, a niektórzy turyści słyszeli tam tajemnicze westchnienia i brzęk łańcuchów. Dla odważnych poleca się wieczorny spacer wokół wzgórza – zwłaszcza w dni, gdy mgła opada na Wisłę.
Rynek Główny – diabeł Twardowski i biała dama
Przechodząc z Wawelu na Rynek Główny, natkniemy się na Sukiennice – miejsce, gdzie według legendy pojawia się duch samego Pana Twardowskiego. Ten szesnastowieczny czarnoksiężnik zaprzedał duszę diabłu, a po śmierci miał zostać porwany w powietrze. Jego widmo rzekomo siada na schodach Sukiennic, przebrane w staropolski strój, i zagaduje spóźnionych przechodniów. Warto też zajrzeć pod numer 7 w Rynku, do kamienicy „Pod Krzysztofory”, gdzie straszy duch rycerza Krzysztofa. Legenda głosi, że przed każdą ważną bitwą słychać tam szczęk oręża i ciężkie kroki zbrojnego.
- Sukiennice – Pan Twardowski, godziny po zmroku
- Kamienica „Pod Krzysztofory” – duch rycerza, odgłosy walki
- Wieża ratuszowa – legenda o więźniu, który do dziś jęczy
Niedaleko Ratusza, w podziemnych lochach, podobno błąka się biała dama – dziewczyna, która zginęła z nieszczęśliwej miłości. W chłodne noce słychać jej płacz dochodzący spod bruku.
Stare Miasto i uniwersyteckie upiory
Nie sposób pominąć Collegium Maius, najstarszego budynku Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studenci opowiadają o duchu profesora, który wciąż sprawdza prace zaliczeniowe w nocy. Podobno jego widmo z latarką odwiedza bibliotekę i przekłada książki na regałach. Z kolei w kościele św. Anny, przy grobie świętego Jana Kantego, czuć dziwny chłód i słychać szepty modlitw – to dusza mistrza, który nie może znaleźć spokoju.
Spacer zakończyć można na ulicy Floriańskiej. W kamienicy pod numerem 41, tuż obok Bramy Floriańskiej, straszy postać mnicha z wyciem. Mówi się, że to franciszkanin, który zdradził zakon i teraz pokutuje. Przechodnie widzieli tam czasem migocące światło i słyszeli brzęk różańca. Warto wybrać się na tę wycieczkę w nocy, z latarką i odrobiną odwagi – Kraków odkrywa wtedy swoją mroczną, duchową stronę.